Zielenina na targu w Castelfiorentino

Sobotni targ w miejscowości Castelfiorentino (czyli zamek florencki, przez miejscowych zwany po prostu Castel) należy do moich ulubionych. Zawsze jest na nim ogromny wybór sezonowych warzyw i owoców i zawsze tłumy miejscowych, którzy przychodzą nie tyle na zakupy, ile spotkać się ze znajomymi, pogadać, wypić razem kawę w barze - jednym słowem spędzić towarzysko sobotnie przedpołudnie :) Panie są zawsze ładnie ubrane, pełen makijaż, dziewczynki w pantofelkach i płaszczykach.Wszyscy przechadzają się wte i wewte co chwila zatrzymując się na rozmowę z kimś znajomym (Ciao! Come va? Tutto bene!)
My jeździmy tam nie tylko na targ, ale także 'na fritturę' za która szaleje moje dziecko. W miejscowym sklepie rybnym zawsze od 12-tej można zamówić świeżą fritturę, smażoną na miejscu (czyli smażone kalmary i krewetki). Potem siadamy sobie na ławce w parku i zajadamy :)
Wczoraj na targu jak zawsze niesamowity jak dla mnie wybór 'zieleniny' - jeszcze nie wszystko znam i próbowałam. A Wy znacie te liście? :)

Fenkuły i 'sałaty'

Kardy (cardi) i młoda czerwona cebula

Cykoria
Cime di rapa

Pomidory (ale jakie!)

Na moim ulubionym stoisku można kupić warzywa ekologiczne - wszystkie oznaczone i opisane - zostały zebrane w ciągu ostatnich 16-tu godzin
To rukola (z lewej) i ..?
 
Można także kupić sadzonki sałat do ogródka

i kwiaty

Jak Wam już pisałam targi są tu ruchome, codziennie w innym mieście. Sprzedawcy jeżdżą samochodami, które rozstawiają rano na targu i wykładają towar, a zbierają się około 12-13-tej.



Na koniec zagadka - co to za owoce?

Oczywiście pigwy, ale te duże, wielkości jabłek. Tych małych z krzaczków tutaj nie znają.
Po włosku "mele cotogne"

2 komentarze:

  1. Bo te małe z krzaczków to pigwowiec, całkiem coś innego.

    OdpowiedzUsuń
  2. Coś innego, prawda. Ale jednak nie całkiem :) obie rośliny pochodzą z tej samej rodziny różowatych, więc spokrewnione są.

    OdpowiedzUsuń