czwartek, 12 maja 2016

Buongiorno cari aminali!


... czyli dzień dobry drogie zwierzaczki...


Podczas naszej codziennej drogi do szkoły i drogi do Certaldo widujemy liczne zwierzaki. Takie domowe, oswojone. Spotkanie z nimi to takie małe codzienne radości i zachwyty. 

Na początek przedstawiamy Wam naszych starych znajomych – konie i osiłka należące do rodziny kolegi z klasy Uli. W tym roku dołączył do nich czwarty koń. Razem z nimi mieszka też świnka- Tina, uratowana przez dzieci przed masarnią. Konie i osioł codziennie wypasają się na zielonej trawie, raz tu, raz tam… Co jakiś czas ich właściciel urządza sobie na nich przejażdżkę. Zdają się bardzo szczęśliwe – oby każdy koń mógł zamieszkać w takim miejscu.
 Od dawna znamy się także z kotkami mieszkającymi w opuszczonym kościele (a dnie spędzające na rozgrzanym słońcem placyku przed kościołem), choć ich ilość zmienia się nieustannie. Żyją tu w komunie, w której obowiązują surowe kocie prawa i niepodważalna hierarchia w stadzie. Widzimy to, gdy przywozimy kotkom resztki zjedzonych ryb. Jedne od razu podbiegają, inne podchodzą powolutku nieśmiało licząc na niezagospodarowany kąsek, a inne w ogóle nie podchodzą tylko obserwują z daleka. Bardzo często widzimy kotki siedzące na zaparkowanym tutaj samochodzie, ostatnio na dachu samochodu siedziały obok siebie aż cztery!
 

Te owce pojawiły się tutaj ponad miesiąc temu. Spotykamy je bardzo często. Są tylko we dwie i mają na szyjach dzwonki. Przechadzają się wzdłuż drogi, zawsze w tym samym miejscu, wcale nie uciekając przed nadjeżdżającymi samochodami tylko spokojnie i dostojnie schodzą lekko na bok. Chyba tu zamieszkały. Ale czyje one są? Czy ich właściciel wie, gdzie spędzają czas? Czy na noc gdzieś wracają? A może razem uciekły? Bardzo tajemnicza historia, a owce coraz bardziej oswojone – można wysiąść z samochodu, podejść do nich i robić zdjęcia.

 
Białe krowy rasy chianina mieszkają tu od dawna, wiadomo, niestety, w jakim celu są hodowane. Ale za to miło spędzają dni wypasając się na porośniętych trawą łąkach i w zagajniku obok zagrody. 

Stado owiec spotykamy zjeżdżając do Certaldo. Widok pasących się na zielonym wzgórzu owiec – zapiera dech w piersiach…
 Te konie należą do stadniny, która mieści się niedaleko, ale chyba jest nieczynna. Nikt ze znajomych tam nie chadza, nam też się nie udało umówić na jazdę.
 Kury zamieszkały obok Fattorii Bacio dwa lata temu, gdy wybudowano im kurniki.
 W zeszłym roku dołączyły do nich kaczki, a w tym, na tyłach kurników pojawił się osioł i koza. Koza często wychodzi poza ogrodzenie i spaceruje w pobliżu, ale się nie oddala. Z osłem wydaje się być bardzo związana. Widzieliśmy nawet jak wskakiwała mu na plecy! A osioł jest taki spokojny i kochany… spójrzcie tylko w jego oczy. Jak wspaniale pozdrawiać je co ranek jadąc do szkoły…

 I jak wspaniale mieszkać na wsi i mieć codziennie tak bardzo bliski kontakt z naturą. Nie koniecznie na zawsze. Ale choćby przez jakiś czas….

1 komentarz:

  1. Dzień Dobry :)
    Też czuję się zwierzakiem.
    No i uwielbiam wszystkie Futrzaki, a najbardziej moją włoską znajdę - białego Kiciusia. Salutuję z prowincji Arezzo, ciaooo :)

    OdpowiedzUsuń