wtorek, 25 października 2016

Radicofani i legenda toskańskiego Robin Hooda


Kolejny wyjazd na południe Toskanii i kolejne odkrywanie uroków tego miejsca. 
Radicofani, położone trochę ponad godzinę drogi za Sieną,  to jedno z tych uroczych, średniowiecznych miasteczek, których nie ma w zwykłych przewodnikach. Mało turystyczne, ma jednak ciekawą historię i niesamowity zamek, który warto zwiedzić.

Udokumentowana historia zamku sięga 978 roku, choć jest ona znacznie starszy, pochodzi prawdopodobnie z czasów dynastii Karolingów, kiedy to został kupiony przez mnichów z pobliskiego Abbadia San Savatore. W 1153 roku twierdza została wykupiona przez Państwo Kościelne. Przez kolejne wieki była zarządzana na przemian przez Państwo Kościelne i Republikę Sieneńską, z małą przerwą, gdy urzędował tam Ghino de Tacco..

Ghino de Tacco, nazywany jest toskańskim Robin Hoodem.
Legenda jest taka, że razem z ojcem, wujem i bratem tworzyli tzw. 'Bandę Czterech", która napadała i grabiła bogatych. W końcu wszyscy zostali schwytani, jego ojciec i wuj zostali osądzeni i skazani na ścięcie. Wyrok wydał znany w tamtych czasach sędzia, który w późniejszych latach został mianowany senatorem w Rzymie. Egzekucja odbyła się na Piazza del Campo w Sienie. Ghino i jego brat, którzy byli wtedy małoletni, uniknęli kary.
Po latach Ghinowi udało mu się zdobyć twierdzę w Radicofani (która uważana była za niemożliwą do zdobycia), gdzie przez następne lata mieszkał i rabował przejezdnych, głównie kupców udających się do Rzymu drogą Via francigena. Znany był jako 'bandyta-dżentelnem", nie okradał ze wszystkiego, zawsze zostawiał trochę 'na przeżycie' i puszczał obrabowanych wolno.
Ojca i wuja pomścił w okrutny sposób - udał się do Rzymu, gdzie został przeniesiony sędzia, który skazał ich na śmierć w Sienie. Dorwał go, ściął mu głowę, zabrał ją ze sobą do Radicofani i wywiesił na murach zamku.
Ghino zyskał sławę odważnego i niepokonanego wojownika.
Ciekawa jest też legenda związana z opatem Cluny. Wracał on właśnie z Rzymu, dokąd zawiózł papieżowi należności od kościoła francuskiego. Udawał się do wód termalnych, które miały uleczyc jego dolegliwości po rzymskich ucztach. Ghino napadł go i uwięził (nie robiąc mu krzywdy). Przetrzymywał go jedynie o chlebie, suchej fasoli i wodzie (lub według innych podań o winie vernaccia di San Gimignano :) Ta 'dieta' sprawiła, że opat wyzdrowiał, a papież podziękował za to Ghinowi wybaczając mu morderstwo biskupa w Rzymie. Co więcej- mianował go Kawalerem Świętego Jerzego. Co za czasy!! Na pierwszym zdjęciu jest rzeźba z Radicofami przedstawiająca Ghino trzymającego ściętą głowę sędziego.
Te historie zostały opisane przez pisarzy tamtej epoki, m.in. przez Giovanniego Boccaccio.
Zresztą istnieją też dokumenty, w których przedstawia się Ghino nie jako rozbójnika, ale jako 'człowieka godnego podziwu' i 'pracującego nad swoim charakterem".
Bardzo ciekawa historia...


Zamek góruje nad miasteczkiem Radicofani

Ma pozycję strategiczną, położony na szczycie wzgórza, z widokiem z wieży 360 stopni na całą Val d'Orcię.
wieżę też widać z wielu miejsc z daleka

Można wspiąć się na wieżę, po drodze na szczyt oglądając odnalezione w okolicy stare przedmioty

Cela/więzienie? gdzie przypuszczalnie był przetrzymywany opat Cluny (złapany przez Ghino w 1298 roku)



Widoki z górnego tarasu (szkoda, że akurat dzień był taki deszczowy :(
niestety mój mały aparacik uchwycił tylko mały kawałek, ale zapewniam Was, że widoki zapierają dech w piersiach.




Miasteczko jest maleńkie, ale bardzo ładne. To główny plac, oczywiście przy kościele :) akurat trafiliśmy na jakąś procesję.



Ale zamiast do kościoła weszliśmy do baru, który znajduje się na wprost :) to idealne miejsce dla pielgrzymów (jest na trasie via Francigena).
 I nie tylko. My też chętnie przetestowaliśmy dostępne tam wina!


 "Mężczyźni są jak wino. Niektórzy z czasem kwaśnieją, najlepsi dobrze się starzeją"


Inna przedziwna rzeźba z miasteczka

więcej o fortecy tu http://www.fortezzadiradicofani.it/

2 komentarze:

  1. Fajnie, że odszukałaś te legendy o dzielnych wojownikach i rozbójnikach. W ten sposób to urokliwe miejsce jest nie dość, ze piękne to jeszcze ciekawe. Dzięki, bardzo lubię takie historie.
    Byłam tam raz, jechałam dwie godziny, na spotkanie trwające ... 10 minut, w przelocie, z Teresą, która szła drogą Francigena do Rzymu, a że Radicofani jest przystankiem pielgrzyma, więc spotkałyśmy się na przystanku :). Ale musiałam zaraz wracać do pracy.
    Czuję straszny niedosyt Toskanii i takich pięknych toskańskich miejsc. Salutuję z ... Toskanii. Ciaoooo :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Uwielbiam takie zamki,jest w nich jakaś tajemnica:)) Pięknie tam,pozdrawiam cieplutko:)

    OdpowiedzUsuń