sobota, 30 maja 2015

Dwa kwietniowe weekendy w Val d'Orcii


Na południe od Sieny.. Montalcino, Montepulciano, Pienza, Bagno Vignoni, San Quirico d'Orcia, Saturnia, Pitigliano, Sorana....
To tylko te bardziej znane turystyczne miasteczka. A tych przepięknych, nieturystycznych jest znacznie więcej...
Znów pojechaliśmy na weekend do Bagni San Filippo, odwiedzić R. i pojeździć z nim po okolicy.
Byliśmy tam po raz nasty, ale znów odkryliśmy mnóstwo nowych miejsc i po raz kolejny zachwyciliśmy się tym regionem. Przepięknie tam jest!!! A teraz wiosną szczególnie. Raj dla fotografów i malarzy :)
I jakie pyszne jedzenie.. I wina... ach...
Zapraszam do obejrzenie dokumentacji naszego pełnego wrażeń weekendu... I kolejnego...
(i przejrzenia wcześniej publikowanych zdjęć z tych rejonów - po wciśnięciu tagów)

zdjęcia niestety z telefonu :(

Weekend 18-19 kwietnia
Bagni San Filippo

woda wybija wszędzie, nawet w piwnicach domów. I czasem kończy po prostu w kanalizacji..
 ale i tak turystów nie brakuje. Na przykład staruszków, w takich 'staruszkach' :)

dzikie gorące źródła



Obiad w restauracyjce w parku narodowym (okolice Foce). Przeeemiło! R. oczywiście znał właścicieli :) to ułatwia..
przystawki (m.in. flan z truflami)
 makaron z cieciorką (smakuje zupełnie inaczej niż wygląda :)
 makaron z grzybami
 makaron z pesto z czosnku niedźwiedziego
 bruschetta z gulaszem z dzika
 ziemniaki zapiekane z grzybami i pecorino
o, takie niepozorne miejsce. Trafiają tu tylko Ci, którzy wiedzą :) przypadkowo nie ma szans

 trochę pesto dostałam od szefa kuchni na wynos :)
 Potem odwiedziliśmy maleńkie miasteczko, które właśnie się restauruje i odradza. A w nim takie klimaty

 grupa Amerykanów je lunch w jednaj z dwóch restuaracji w mieście
 A to menu. Ups! ceny...

 Widoczki po drodze (w tle Monte Amiata - wulkan, najwyższy szczyt Toskanii)
 te zakręty chyba dobrze znacie z pocztówek i zdjęć na fb :) - tu z oddali z drogi szutrowej, którą jechaliśmy

targ staroci w Chiusi

Otwarcie sklepu spożywczego, ekologicznego u Fabrizio u San Quirico
stół z parmezanów - i poczęstunek dla gości
prosciutto toscano (mniej znane w świecie od tego z Parmy, ale tutaj je się tylko takie)

przy wejściu do San Quirico
 Obiad w osterii w Rocca d'Orcia - warto zajrzeć do tego malusieńkie miasteczka, nie tylko na obiad. Ale jeśli trafice tu w porze obiadowej lub kolacyjnej to miejsce jest naprawdę warte polecenia. Właścicielka Marta- przemiła, a jedzenie wyłącznie domowe, świeżo przygotowane i pyszne! - przygotowuje jej mąż.

domowe tagliatelle
 farro, fasola i cieciorka
 czekoladowe 'salami"
Powrót do Bagni San Filippo Via Francigeną

Weekend 25-26 kwietnia
oczywiście jak zwykle zaczynamy od kąpieli

A potem wycieczka: Saturnia, Sovano, Solana, Pitigliano. Pierwsze to urocze miasteczko, znane z pobliskich dzikich gorących źródeł (choć jest tu też regularne uzdrowisko - hotel, zabiegi, itd.). Kolejne trzy miasteczka to tzw. miasta na tufach, skałach, w których sa wykute i z których zbudowane są domu. Największe i najbardziej znane to Pitigliano, ale pozostałe też są zdecydowanie warte odwiedzenia.
Termy w Saturnii


Na obiad pojechaliśmy do Saturni. Zaparkowaliśmy pod kamienicą w centrum miasteczka. Akurat ktoś wychodził z budynku. Zapytaliśmy, gdzie tu się dobrze je. Polecił. I zjedliśmy NAPRAWDĘ dobrze. Polecamy tę metodę. Pytać miejscowych, gdzie tu się dobrze je (Dove si mangia bene qua?)
A knajpka się nazywa Cantucci di Anastasia. Duży wybór nie tylko toskanskich dań mięsnych, ale także owoców morza. Właściciel od razu powiedział nam jakie mają dzis świeże warzywa, co poleca i że właściwie mogą zrobić każde danie jakie chcemy z dostępnych składników.
Na poczatek wzięliśmy polpo e patate - ośmiornicę z ziemniakami. Uwielbiamy!A tu dobrze ją zrobili.
pici z kaczką i karczochami - takie danie skomponował sobie R. Właściciel lekko się zdziwił, ale zamówienie przyjął. R. był zadowolony :)
 Tagliatelle (hm... umownie, prawda?) z dzikimi szparagami z pola w okolicy. Właściciel sam je zabrał rano. I powiedział nam, gdzie ich szukać... Niestety goście przy sąsiednim stoliku chwile wcześniej zamówili ostatnią porcję sałatki z różnych dzikich zielsk z pola (erbette di campo)...
carpaccio z karczochów było za to przepyszne
i na deser tiramisu, oczywiście
Po obiedzie spacer po miasteczku. Bardzo urokliwe, warto zajrzeć, przejść się po głównym placyku, a potem usiąść w jednym z licznych barów na kieliszek wina lub prosecco.



Miasta na tufie - Sovana, Sorano i najsłynniejsze Pitigliano.



W sklepiku w Pitigliano kupiliśmy (oprócz win, oczywiście :) najlepszy sezonowany twarożek kozi


Właściciele w poprzednim tygodniu wrócili z targów w... Krakowie. Absolutnie zachwyceni! Teraz wszystkim wokół opowiadają jak im się w Polsce podobało i że koniecznie chcą przyjechać na dłużej :)
W innym sklepiku NIE kupiliśmy baaardzo wiekowych octów balsamicznych. Po prostu za drogie były :)
Ale próbowałam kiedyś takich. Powiem Wam, że już takie 10-letnie, za ok. 50 euro są bardzo smaczne :))

Pitigliano największe wrażenie robi po zmroku, gdy wyłania się przed oczami po wyjechaniu zza zakrętu. Niestety, mój aparat w telefonie nie podołał :(
 ale od czego są google :)))
musicie to sami zobaczyć, na własne oczy

 Nastepnego dnia znów San Quirico d'Orcia - pojechaliśmy na festiwal win z Orcii
ale najpierw spacer po ogrodach z XVI wieku, w których rośnie niesamowita, bardzo już stara glicynia


Wokół miasteczka zachowały sie stare mury miejsce, a na nich dom strażnika?

Obiad - jak zwykle w Osennie
Dołączył do nas znajomy R., Peppi, który przyniósł ze sobą butelkę wina (właściciela osterii znamy, ma żonę Polkę, więc nie było problemu) - ale jakiego wina!!!
Otóż jest to bardzo specjalne wino, którego w zwykłym sklepie się nie kupi. Tylko wtajemniczeni mogą je zamówić bezpośrednio od producenta. Na skrzynki, po 6 sztuk.
Otóż starzenie tego wino przebiega w wyjątkowych warunkach - butelki są zanurzane na głebokości 60 metrów w Morzu Śródziemnych, w okolicach Portofino. Ponieważ butelki tego typu wina muszą być na tym etapie delikatnie obracane, w przypadku tego wina robia to fale morskie.  Przez 26 miesięcy... Chyba nie muszę dodawać, że smakowało wyjątkowo. Jedno z najlepszych białych win, jakie piliśmy... Wiadomość z ostatniej chwili - Peppi zamówił dla nas karton :)

Podjechaliśmy jesze do Roberto w Poggio al Vento, u którego zaopatrujemy się w czerwone wina z Orcii





1 komentarz:

  1. Jestem zauroczony widokami we Włoszech. Wiem jedno, na emeryturze chciałbym się tam przeprowadzić

    OdpowiedzUsuń